Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 039 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Rocznica Grudnia 70

poniedziałek, 17 grudnia 2012 2:34

„Chłopcy z Grabówka ,chłopcy z Chyloni ,dzisiaj milicja ,użyła broni” śpiewała Krystyna Janda o strajku  grudniowym 1970 w trójmieście.

http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=3Rb3XKj2ARU

 Strajki równolegle trwały w kilku innych miejscach jeszcze, także w Szczecinie ,zwłaszcza na Warskim . Tak w wywiadzie dla Kuby wspomina grudzień 70 ikona ruchu robotniczego z 1970  ( niestety trochę jakby zapomniana w mass mediach) i później z Solidarności –vice przewodniczący Związku  Stanisław Wądołowski:        

"(…). To było dokładnie 17 grudnia, gdy Pani Irena (która była wózkową) poinformowała nas, że idą pracownicy z wyposażenia na kadłubownię. Już nasi szefowie wiedzieli, bo mój szef powiedział, że kto wyjdzie z tego pokoju zostanie zwolniony z pracy. Nas 3, czy 4 nie przestraszyliśmy się i wyszliśmy i tam rzeczywiście szli pracownicy, mówili że strajk trwa. Dołączyliśmy do idących pod budynek dyrekcji, dyrektor przez okno przez magnetofon nadawał, że musimy wrócić do pracy, że to nic nie da. Później zaczął mówić, że to może być nawet drugi Budapeszt, przestrzegał nas. Ale tego nikt nie słuchał, Stoczniowcy zbierali się pod budynkiem dyrekcji. Ok. godziny 12 ze 2 tysiące stoczniowców ruszyło w kierunku placu Grunwaldzkiego. Ja zostałem na miejscu. Na placu Grunwaldzkim, jakieś 2-3 kilometry od Stoczni idący zostali z armatek wodnych oblani wodą. Tam milicja była przygotowana, rozbiła tę grupę.(…). W każdym razie rozpoczęła się walka z milicjantami. Raz milicjanci byli górą, oni byli uzbrojeni, mieli granaty łzawiące i wszystko; a z drugiej strony my z kamieniami i innymi rzeczami po prostu żeby odepchnąć tych milicjantów. Później przyszło jeszcze miasto w pomoc, bo z tyłu jak się milicjanci cofali, podstawiano im nogi i rzucali kamieniami. Wtedy zostało spalonych: 2 gaziki, jeden star milicyjny i milicja się wycofała.
            Wróciliśmy do Stoczni ja ubrałem się i później szedłem w kierunku Placu Żołnierza, tramwaje nie jeździły, nic nie jeździło. Napotkaliśmy ZOMO-wców jak bili młodych chłopaków, ale Ci byli sprytni, my również, pomogliśmy młodzieży. ORMO-wcy zostali rozbici. Wtedy przeszedłem pod Komitet Wojewódzki, widziałem jak się pali, z okien wyrzucano różne papiery, dokumenty, oraz dobra jak kiełbasy, szynki i inne dobra. My nie mogliśmy niczego kupić, tam to było. W każdym bądź razie czołgi stały z wojskiem przed budynkiem, ale nikt wtedy nikogo nie ruszał.(…). Staliśmy, ludzie atakowali milicjantów, próbowali podpalić Komendę MO, firanki się paliły. Milicjanci stamtąd zrzucali co mogli, Ci chcieli się wdrapać, żądali wypuszczenia więźniów, bo tam dużo aresztowano. W każdym bądź razie w pewnym momencie widziałem jak protestujący SKOTA odwrócili, chcieli SKOTEM wywalić drzwi, i niedługo potem zaczęły padać strzały. Strzelano do nas, obok mnie został postrzelony młody człowiek, każdy uciekał jak najszybciej, żeby jego nie. Skryliśmy się z kolegą, za kościół narodowy.(…). Przemawiał Cyrankiewicz, straszył, wyzywał od różnych elementów antysocjalistycznych i wrogów ojczyzny; to również wywoływało sprzeciw.

Palące się KW PZPR w grudniu 1970 ze zbiorów portalu dzieje.pl

http://dzieje.pl/content/grudzie%C5%84-1970-zdj%C4%99cia-cz-2

(…)Nigdy nie myślałem, że będą strzelać do ludzi, strzelali w plecy, wtedy zabili na terenie stoczni Błażewicza – 23 lata, później Stefana Stawickiego – 17 lat, setki rannych było ludzi, zrobił się krzyk, płacz, wrzask, lament, ucieczka(…)W związku z tym wróciliśmy pod bramę Główną Stoczni Szczecińskiej, a tam ciągle strzelają do ludzi. Wszędzie dym, zadymione łzawiącymi granatami i tam kto się zbliżył słyszał strzały, czasem jęk, jak ktoś został ranny. Tam spotkałem I sekretarza PZPR Stoczni, szedł na świetlicę, zatrzymałem go mówiąc, że idziemy wstrzymać strzelanie do ludzi, mnie nie posłuchają. Nie chciał, ale poszedł. Dołączyło do nas jeszcze cztery osoby. Musieliśmy przejść przez zasłonę dymną. Szliśmy z podniesionymi rękami, krzyczeliśmy: Nie strzelać, idziemy pertraktować! Baliśmy się wszyscy, że zostaniemy zastrzeleni, ale się udało. Dotarliśmy do dowódców, którzy kierowali wojskiem, milicją i ZOMO. Znali Sekretarza Stoczni i nas posłuchali(…) 

       Po drodze widziałem jak stał czołg blisko muru stoczniowego, takiego płotu murowanego, jak młody chłopak rzucił butelkę benzyny do czołgu. Zaczął się czołg palić w środku, ostatniego żołnierza wyciągali jego koledzy z palącego się czołgu i tak położyli na trawie i się nie ruszał, był tak poparzony. Stał jego dowódca, chyba porucznik, czy kapitan, wyciągnął pistolet, jak tamten na mur z powrotem się wspinał, to strzelił go w kostkę i tamten spadł z tego muru i tak dwóch tych młodych ludzi, jeden drugiemu nie był nic winien, jeden drugiego nie znał, a obaj zostali ranni. (…)22 grudnia (? stycznia przypis ZK) stanął na czele strajku Edmunt Bałuka. Strajkowało wielu stoczniowców, ale to był strajk już przeciwko Gierkowi, władzom. Jak w Stoczni pracowało nas ok. 11 tysięcy ludzi, to pamiętam jak na pierwsza noc zostało nas gdzieś 2 tysiące tylko. W moim szefostwie zostało 80 osób na 280. Moi szefowie: Panie Wądołowski, niech pan opuści szefostwo, zostali Ci ludzie, ponieważ Pan tam jest. Później nie kazałem łączyć ze mną z żadnymi szefami, innymi, bo ja już powiedziałem że ja nie opuszczę szefostwa i strajku. W końcu nas zostało 30 osób w szefostwie. Ale w Stoczni część która wyszła, to się martwiłem że nas będzie mało, ale później swoimi drogami ludzie wrócili. Nas tam było około 5-7 tysięcy na Terenie Stoczni. To już nie tak łatwo było nas wziąć.(…)

Pilnowaliśmy płotów, by nie weszli niepowołani. Ja reprezentowałem dalej 3 strajkową, zostało nas nie wielu, kazano opuścić wszystkim Stocznię, straszono wyrzuceniem z pracy, wygaszeniem światła i ciepła; straszyli, że obciążą nas za straty; niektórzy nie wytrzymali. Tak doszło do niedzieli 25 stycznia. Stocznię poparło wiele zakładów, które podjęły decyzję o strajku. Stanęła komunikacja, strajkiem zagroziły koleje. Rano samoloty puściły ulotki o treści: Stoczniowcu, nie chciałbyś zjeść obiadu z rodziną, opuść Stocznię, opuść wichrzycieli, gwarantujemy Ci bezpieczeństwo. Wtedy z uśmiechem mówiłem: jednak się boją nas. Jedzenia nie było, przez 2 dni prawie nic nie jedliśmy, to był największy problem – głód. Pamiętam niedziela. Otoczeni byliśmy milicją jeden przy drugim stał uzbrojeni. Ale za milicjantami się zbierały kobiety z jedzeniem. W pewnym momencie kobiety ruszyły na milicję, a my powiedzieliśmy, że oni mogą pierwsze tory przekroczyć tramwajowe, a drugie to są nasze. Kobiety na milicjantów użyły toreb, milicjanci zaczęli je przepuszczać, a sami pochowali się w bramach. Doszły, dały nam jeść, mówią: zjedzcie tutaj, im tam dadzą. Pogoda była ładna, pod Stocznie przyszedł niemal cały Szczecin. Spotkałem żonę porozmawiałem z nią przez płot. Otaczający nas milicjanci już nie wyszli z bram. Jeszcze wtedy dostałem telefon od kolegi, który mnie wydawał, mówi że was zabiorą – Stasiek uciekaj. O godzinie 16 wszedł Gierek na teren Stoczni, najpierw nie chcieliśmy go wpuścić z Ubowcami. Wszedł tylko z ekipą rządową i zaczęły się rozmowy na których byłem wraz z 7 współpracownikami; trwały do 3 w nocy.(…)"

Całość wspomnień Stanisłwa Wądołowskiego w pracy Kuby od strony 113-do końca

Historia Solidarnosci Szczecinskiej

Podziel się
oceń
2
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

W rocznicę ogłoszenia stanu wojennego .

czwartek, 13 grudnia 2012 2:48

Tak jak już wspominałem pod koniec listopada „na wolnym” byłem obecny w Krakowie  na obronie pracy licencjackiej mojego siostrzeńca Jakuba Bogdała „ Historia Solidarności Szczecińskiej" .

Całość pracy kliknij    Historia Solidarnosci Szczecinskiej

W pracy omówione są i zamieszczone wywiady mn. z Mieczysławem Ustasiakiem –vice Przewodniczącym Regionu Pomorza Zachodniego, członkiem SKK ,sygnatariuszem deklaracji ROPCiO-a, a później więźniem politycznym i senatorem RP . Ponieważ dzisiaj rocznica wybuchu wojny jaruzelsko-polskiej, poniżej cytuję dwie wypowiedzi p. Mieczysława zamieszczone w rzeczonej pracy.

 

(...)Przyszedł 13 grudzień ‘81; S. Wądołowski, Marian Jurczyk i Aleksander Krystosiak, wszyscy wybrali się na zebranie Krajowej Komisji do Gdańska, ja zostałem tutaj sam. W nocy z 12 na 13 przyszli ludzie informując że do Zarządu Regionalnego włamali się ZOMO-wcy.  Nie wiedzieliśmy jeszcze co się dzieje, ale rano się wszystko wyjaśniło - stan wojenny. W świetlicy Stoczni wybrano mnie na przewodniczącego Komitetu Strajkowego, ale Komitetu Strajkowego nie wybrano. Powiedziano, że trzeba poczekać aż następne zakłady przyślą swoich przedstawicieli. Nie udało się dokończyć wyborów, bo z poniedziałku na wtorek wkroczyło ZOMO i nas pozamykało.(...)”


Grudzień 1981 r. Stan wojenny w Szczecinie (Fot. Zbigniew Wróblewski) (gazeta.pl)


"(...)Solidarność dzisiaj, to zupełnie inna „S”. Nie byłem nigdy działaczem związkowym, Solidarność uważałem że jest ruchem, który ma przynieść niepodległość. W innym wymiarze, niż tej Solidarności z ’80 sobie nie wyobrażałem. Solidarność uważałem za furtkę do swobód, wolności. Dla niektórych było to w ogóle nie do pomyślenia, że można kwestionować ich wszechwładzę.(...)"

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (13) | dodaj komentarz

Wizyta w Jamie Michalikowej

poniedziałek, 10 grudnia 2012 1:40

    Tej przerwy od zimowego morza  byłem w Krakowie, mn.  na egzaminie licencjackim Kuby (mojego siostrzeńca) Studiował socjologie na Akademii Krakowskiej A.Frycza-Modrzewskiego. Prace napisał o Solidarności Pomorza Zachodniego w latach walki o 3 Rzeczypospolitą ( inny wpis poświęcę tej pracy). Po udanej obronie, Olka (moja siostra)  zafundowała nam poczęstunek w Jamie Michalikowej . http://www.jamamichalika.pl/galeria.htm

Tam nabyłem  drogą kupna: „Grzeszne Życie Brunona Miecugowa” , bo ciekawiło mnie, czy to krewny tego Grzegorza, od Szkła Kontaktowego. Okazało się  ,że i owszem, to jego ojciec ,znany satyryk ,dziennikarz ,wagabunda miasta Krakowa .On z Haliną Kwiatkowską i paroma innymi  stworzył drugi kabaret  Jamy Michalikowej ( około 30 lat występów ). Pierwszy to oczywista, Zielony Balonik  Frycza, Boya i towarzystwa antyfilistrów.  Raz nawet w połowie lat 70-tych udało mi się na nim być na kabarecie w Jamie.    Poglądy pana Brunona  są mi bliskie w bardzo wielu sprawach ; walczył satyrą lub felietonami z komuną, ale jednocześnie jakoś z nią koegzystował , nie lubił systemu, nigdy nie był w partii, ale miał wiele zrozumienia dla tych co starali w tej komunie żyć nawet za cenę mniejszych lub większych kompromisów. Jedynie z wyraźną irytacją wspomniał paru gostków, co stale na wierzchu jako te gówno. Wierzył ,że w komunie były 3 stopnie bogactwa 1- jak kto miał samochód, 2- jak kto miał willę, 3- jak kto miał własne poglądy. On był bogaty na 3 stopniu. Umarł 2009 roku. Jeszcze jedna myśl ,którą powtarzał  ponoć za Kisielem (Stefanem Kisielewskim) :   nie mówcie mi teraz (po 1989)  roku o wolności słowa w dziennikarstwie  ,jest wolność ale dla tych, którzy maja kasę . Nie masz pieniędzy musisz tańczyć jak sponsor Ci każe, bo jak w innym miejscu nostalgicznie stwierdził, prawdziwych jeleni już nie ma.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (17) | dodaj komentarz

Fundacja Brata Alberta

czwartek, 12 stycznia 2012 11:35

"W imieniu  prawie1000 osób niepełnosprawnych z 27 placówek Fundacji im. Brata Alberta zwracamy się o podarowanie 1% z Twojego podatku

FUNDACJA IM. BRATA ALBERTA, numer - KRS 0000028246

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski – prezes Zarząd Krajowy”

Darowizny można także wpłacać na konto:

Bank PEKAO SA, ul. Pijarska 1, Kraków
21 1240 4533 1111 0000 5428 2421

Osoby przekazujące fundusze z  zagranicy:

SWIFT (BIC) : PKOPPLPW
IBAN: PL 21 1240 4533 1111 0000 5428 2421 

"Akurat tak się złożyło, że w imieniu córek byłem na konferencji prasowej Fundacji Brata Alberta. Fundacja pomaga niepełnosprawnym intelektualnie, a my staramy się ją wspierać nie tylko finansowo, ale i propagować jej działalność przy każdej możliwej okazji. Szczerze namawiam na oddanie jednego procenta swoich podatków na ten cel, zapewniam, że jest tego wart." Robert  Radwańsk   O sukcesie Agnieszki


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (24) | dodaj komentarz

13 grudnia

wtorek, 13 grudnia 2011 22:26

Dzisiaj jest 30 rocznica Grudnia , z racji życiorysu winien powiedzieć, co czuję, tak dla samego siebie , jednego z wielu „ kamieni na szaniec”.

"Jeszcze tym razem czołg, pałka i tarcza,

Jeszcze tym razem może wam wystarczą,

Jeszcze tym razem można zdeptać butem.

Lecz raz następny? O, nie wątpcie o tym,

O, bądźcie pewni, że następnym razem

Fala przybierze i znów tamy zerwie.

I wtedy drżyjcie, bo wtedy zapewne

Już nic nie wstrzyma tych, którzy raz jeszcze

Głowy schylili. Bo oni powstaną

I znowu wyjdą, i wyłamią bramy(…) C.Miłosz

Minister R.Sikorski "... gen.W.Jaruzelski został za stan wojenny odznaczony orderem Lenina.."

Monika Szwaja ( pisarka szczecińska) " wyrzucono mnie .... byłam niegrzeczną dziewczynką..."

Włodek Kałuża ( szef NZS-u PS)" ...nie wsadzono mnie bo akurat znosiłem wózek z moją córką..."

Andrzej Pozlewicz ( naukowiec ,kolega z redakcji Głosu Studenckiego ,pisma NZS-u PS 1980/81)

"... zdumiewa mnie jak wielu jest teraz kompatantów..."

Z tym mi dzisiaj   skojarzyła się rocznica obwieszczenia  stanu wojennego w PRL-u.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  38 522  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O mnie

Zbigniew Koreń marinero z welcome to machine
filozof z upodobań
syn Sybiraków
eks PK & EA
Skype zibimar58
zbigniew.koren@wp.pl
Podaruj DZIECIOM 1%
KRS:0000028246
Fundacja im Brata
Alberta

Statystyki

Odwiedziny: 38522

Wizytówka


Zibimar

Po maturze pierwszy zawodowy kontakt z morzem ,1977-82 Politechnika Szczecińska-W.B.M.i O.-Instytut Okrętowy ,od 1980 w NZS-ie ,jeden z jego organizatorów na PS,przewodniczący NZS na Instytucie Okrętowym ,redaktor NZS-owskiego Głosu Studenckiego ,a potem w Solidarności Walczącej jako PK (pełzający kontr-rewolucjonista ) i EA (element anty- socjalistyczny), od 1982 żonaty, troje synów 1984 Mati 1988 Miki 1991 Krzyś 2010 pierwszy wnuczek Olek 1982-85 nauczyciel, 1985-87 bezrobotny, 1987-97 rzemieślnik, od 1998 sea-going marinero , 1989 przywrócone prawo do paszportu, w latach 1992-93 w Kongresie Liberalno-Demokratycznym w Szczecinie (po połączeniu się KLiD z UD w UW odcina się od liberałów i występuje z partii, przede wszystkim z powodu nabytej niechęci do panów z UD i Gazety Wyborczej , w szczególności A.Michnika), od 1994 raczej apolityczny, obecnie z niesmakiem patrzący na eks solidarnościowych polityków namiętnie kłócących się ze sobą, zwłaszcza tych z PiS-u pod "światłym przewodnictwem" Braci i co,oczywiste , z całkowitym obrzydzeniem na pogrobowców komuchów z SLD, od 2000 w Solidarności Marynarzy i Rybaków Sekcji Morskiej, od 2008 w Nautilus Seamem Union, filozof chłopski z wyboru & bookworm z nawyku : zachwyt nad geniuszem poetyckim Zibiego Herberta, wyobraźnią fantasyjną A.Sapkowskiego, erudycją i talentem Waldiego Łysiaka, ładunkiem energii życiowej w klubie dziewic Moniki Szwaji, wielki adorator działalności społecznej ks.Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego ostatnio Fan portalu Tezeusz

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl